Są ludzie, których wiek zaskakuje najbardziej wtedy, gdy poznaje się ich osobiście. Tak jest z Piotrem Szcześniakiem z Obory, który w minioną niedzielę skończył 90 lat. Z życzeniami, okolicznościowym tortem, kwiatami i upominkiem odwiedzili Jubilata wójt Norbert Grabowski oraz radny i sołtys Obory Krzysztof Kandut.
Już od pierwszych minut było wiadomo, że będzie to spotkanie pełne wspomnień, uśmiechu i dobrego humoru. Pan Piotr specjalnie na tę okazję przygotował poczęstunek dla gości. Częstował ich także własnym sokiem z czereśni i z dumą opowiadał, że w tym roku drzewa wyjątkowo obrodziły.
– Niedawno wszedłem jeszcze na dziką czereśnię przy polnej drodze. Przywiązałem się do drzewa, nazbierałem całe wiadro owoców i zrobiłem sok – mówił z uśmiechem.
Trudno uwierzyć, że człowiek, który wspinał się na drzewo po czereśnie, skończył właśnie 90 lat. Jubilat jest ruchliwy, pogodny, rozmowny i pełen energii. Nadal prowadzi samochód. Z lekkim rozbawieniem opowiadał, że podczas ostatnich badań lekarz przedłużył mu prawo jazdy tylko na trzy lata.
– A ja liczę, że pojeżdżę jeszcze dłużej – śmiał się.
Za kierownicą spędził zresztą niemal całe zawodowe życie. Choć z wykształcenia był szewcem, podczas służby wojskowej w jednostce lotniczej w Słupsku zdobył upragnione prawo jazdy. Po powrocie do domu rozpoczął pracę jako kierowca w PGR-ze. Dziś z charakterystycznym dla siebie humorem wspomina tamte lata.
– Mówili, że będzie dobra praca. Zarabiało się nieźle, ale jeździło się po osiemnaście godzin, i to przysłowiowy „świątek, piątek i niedzielę”. Takie były czasy – opowiada.
Historia pana Piotra jest także historią wielu mieszkańców Dolnego Śląska. Do Obory trafił jako jedenastoletni chłopiec wraz z rodzicami w ramach Akcji „Wisła”. Przyjechali z okolic Krynicy. Do dziś doskonale pamięta wojenne przeżycia i wydarzenia z dzieciństwa, które na zawsze pozostały w jego pamięci.
Choć nie założył własnej rodziny, nie narzeka na samotność. Jest człowiekiem niezwykle towarzyskim i dobrze znanym mieszkańcom Obory. Sołtys Krzysztof Kandut wspomina, że jako dziecko często odwiedzał pana Piotra razem ze swoim dziadkiem.
– Dziadek grał z nim w karty, a ja oglądałem bajki. Takich ludzi się po prostu pamięta – mówi.
Jubilat do dziś z pasją zajmuje się swoim ogródkiem. Uprawia pomidory, ogórki i cebulę, a pytany o receptę na długie życie odpowiada krótko.
– Nie piłem alkoholu, jeśli już okoliczności tego wymagały, to tylko symboliczny kieliszek.
Na zakończenie spotkania pan Piotr złożył życzenia również wójtowi, życząc mu co najmniej 110 lat.
–Pan Piotr imponuje energią, pogodą ducha i ogromną samodzielnością. Trudno uwierzyć, że ma 90 lat, gdy słucha się jego opowieści o pracy, wojsku czy o tym, jak jeszcze niedawno sam zbierał czereśnie z drzewa. Umówiliśmy się też, że pomożemy mu uporządkować teren zielony wokół domu. Takie wsparcie dla naszych seniorów jest czymś naturalnym i po prostu po ludzku potrzebnym – mówi wójt Norbert Grabowski.
Panu Piotrowi życzymy przede wszystkim dużo zdrowia, pogody ducha i wielu kolejnych lat w tak znakomitej formie.


