90. urodziny Heleny Sinicin z RaszówkiOgrom życzeń, kwiaty i miłe odwiedziny – w ten sposób piękny jubileusz ukończenia 90 lat obchodziła Helena Sinicyn, wieloletnia mieszkanka Raszówki. Części mieszkańców bardziej znana jest jako pani Lusia –  pielęgniarka, która nigdy nikomu nie odmówiła pomocy.

Mówi się, że metryka nie kłamie, jednak trudno uwierzyć, że do grona szacownych jubilatów gminy Lubin dołączyła Helena Sinicyn. Ma w sobie bardzo dużo energii, zapału i życzliwości. Jest wdową, mieszka sama, ale podkreśla,  że jest samodzielna i o przeprowadzce do dzieci lub wnuka nie chce słyszeć.

– Najważniejsze by nie być bezczynnym. Jak się dużo  siedzi to ciało zastyga i brakuje kolagenu w stawach – mówi jubilatka. – Staram się ruszać, dużo czytać i rozwiązywać krzyżówki. Dwa razy w tygodniu odwiedza mnie syn lub wnuk, pomaga także sąsiadka.

90. urodziny Heleny Sinicin z RaszówkiW dniu jubileuszu 90-lecia panią Helenę odwiedził z życzeniami i prezentami wójt Tadeusz Kielan, radny Marcin Nyklewicz i sołtys Raszówki   Monika Siwak. Była to okazja do wielu życzeń, ale także wspomnień, także tych z najmłodszych lat, które do dziś rozdzierają serce.

– Jako sześcioletnie dziecko trafiłam z mamą i niespełna roczną siostra na Syberię, wcześniej wywieziono mojego tatę. Tylko ja wróciłam, wychowywało mnie wujostwo. Nie myślałam nigdy, że te wspomnienia tak zostają w ciele. Kiedy jednak jechałam pociągiem do Rumunii przez ówczesny ZSRR, to byłam bardzo zaskoczona reakcją swojego ciała. Nie mogłam wyjść na radziecki dworzec, byłam jak sparaliżowana. To potwierdza, że wiemy o sobie tyle na ile nas sprawdzono. Ja zawsze trzymałam się kurczowo życia – mówi Helena Sinicyn.

Po wojnie wróciła w okolice Białegostoku i tam ukończyła renomowaną szkołę pielęgniarską. Poświecenie , zaangażowanie i dyspozycyjność przyszłych pielęgniarek zaczynała się już od pierwszego roku nauki i obowiązkowego internatu dla uczennic. W 1954 roku przyjechała do Raszówki, wyszła za mąż i pracowała w szpitalach w Lubinie i Legnicy.

– To była ciężka praca, mniej udogodnień niż mają dzisiaj pielęgniarki a jednak miałyśmy zdecydowanie więcej czasu dla pacjentów. Byłam w szpitalu, więc widziałam, że jest inaczej niż kiedyś – mówi pani Helena.

Jubilatka wychowała dwoje dzieci i doczekała się jednego wnuka. Są także związani ze służbą zdrowia.

– Cieszę się, kiedy widzę naszych jubilatów otoczonych troską i życzliwością. To bardzo miłe urodzinowe wizyty, które potwierdzają tylko, że rodzina, przyjaciele są bardzo ważni dla każdego człowieka – mówi wójt Tadeusz Kielan.

Dołączamy się do ogromu życzeń, w szczególności dobrego zdrowia! Więcej zdjęć można zobaczyć na facebookowym profilu gminy Lubin.

90. urodziny Heleny Sinicin z Raszówki