Jubileusz 90-leciaJadwigi PniewskiejPięć pokoleń spotkało się na urodzinach Jadwigi Pniewskiej z Ustronia. Gości było tak wiele, że przyjęcie urodzinowe zorganizowano w świetlicy w Goli. Były łzy wzruszenia, radości i oczywiście mnóstwo życzeń płynących prosto z serca.

Do życzeń składanych przez córki, ich rodziny, wnuki, prawnuki i praprawnuki dołączył się wójt Tadeusz Kielan i Norbert Grabowski, przewodniczący rady Gminy Lubin. Na ręce jubilatki oprócz drobnego upominku, bukietu kwiatów trafił także specjalny list gratulacyjny.

– Niech każda chwila będzie dla Pani źródłem szczęścia i niech upływa w spokoju i zdrowiu. Żywię szczerą nadzieję, że ten piękny dzień będzie dla Pani okazją do spotkań pełnych radości, wspomnień i wzruszeń- mówił Tadeusz Kielan.

Jadwiga Pniewska jako 12 –latka została wywieziona z terenów dzisiejszej Ukrainy na roboty do Niemiec, niedaleko Lipska. W 1945 roku wraz z rodzicami przyjechała na Ziemie Odzyskane. Tu poznała męża Franciszka i zamieszkali w Ustroniu.

– Ustronie to spokojna, dobra wieś i życzliwi sąsiedzi. Mąż pracował w nadleśnictwie i prowadziliśmy gospodarstwo rolne uprawiając 10 hektarów. Wychowywałam także cztery córki – mówi Jadwiga Pniewska.

Sama była jedynaczką, a dziś oprócz córek, ma 11 wnuków,25 prawnuków i 7 praprawnuków.

– Mama jest bardzo aktywna i samodzielna. Czyta nawet nie używając okularów- mówi ze śmiechem Elżbieta Curyło.

W imieniu rodziny składała Jubilatce życzenia i nie obyło się bez łez. Zwłaszcza na wspomnienie zachorowania na koronawirusa i opieki, którą rodzina roztoczyła wówczas nad chorą. Na szczęście jubilatka powróciła już do zdrowia aktywnie współuczestniczyła w planowaniu przyjęcia urodzinowego, na które przygotowywał wraz z córkami między innymi faszerowane kurczaki.

– Na wschodzie z okazji Świąt Wielkanocnych robiliśmy w domu faszerowanego prosiaka, tutaj jako tradycję wprowadziłam faszerowane kurczaki, które wszystkim bardzo smakują- mówi Jadwiga Pniewska.

Na urodzinowe spotkanie  zjechała się prawie cała rodzina. Niespodzianką był przyjazd wnuczki z Holandii, która jak mówi – nie mogła nie być na tak ważnej uroczystości. Było wiele toastów, śpiewów i oczywiście ogromny tort. Życzymy kolejnych lat w zdrowiu i miłości najbliższych!