Miniony weekend upłynął pod znakiem dożynek, festynów i sąsiedzkich spotkań. Mieszkańcy kolejnych miejscowości dziękowali za tegoroczne plony, ale przede wszystkim korzystali z okazji, by pobyć razem. Każde sołectwo zrobiło to po swojemu. Było tradycyjnie, rodzinnie, muzycznie, a nawet… w kowbojskim stylu.
W większości sołectw dożynki inauguruje dziękczynna msza święta. W Gorzycy starostowie dożynkowi Magdalena Grabowska i Edward Starzyk zaprezentowali wieniec oraz chleb wypieczony z mąki z tegorocznego ziarna. Później mieszkańcy przenieśli się na teren przy boisku, gdzie rozpoczęła się mniej oficjalna część święta.
We wszystkich miejscowościach nie brakowało odniesień do kończących się żniw, ale najważniejsze były spotkania mieszkańców. Bo dożynkowy czas od dawna ma również drugi wymiar. Pozwala sąsiadom odłożyć codzienne obowiązki, usiąść przy jednym stole, porozmawiać i wspólnie się bawić.
Dobrze było to widać w Kłopotowie. Mieszkańcy spotkali się w świetlicy i na terenie wokół niej. Najmłodsi mieli dmuchańce, gry i zabawy, dla starszych przygotowano poczęstunek i wspólną zabawę.
– To doroczne podziękowanie za dary natury, ale dla mnie równie ważne jest zaangażowanie mieszkańców. Wspólnie przygotowaliśmy to święto i wspólnie je przeżywamy. Na co dzień zdarza się przecież, że nawet sąsiedzi długo się nie widzą. Tutaj wreszcie jest czas, żeby się spotkać – mówiła Ewa Gil, sołtys Kłopotowa.
O znaczeniu zakończenia prac polowych mówiła również Lilia Chudy, sołtys Czerńca.
– Kończymy zbiory i to jest powód do zadowolenia. Urodzaj może nie był najlepszy, ale plony udało się zebrać. Teraz możemy za nie podziękować i wspólnie świętować – podkreślała.
W Dąbrowie Górnej postawiono przede wszystkim na integrację mieszkańców. Rodzinny festyn był okazją zarówno do zabawy, jak i zwykłych sąsiedzkich rozmów.
– Chodzi właśnie o to, żebyśmy mogli się spotkać, porozmawiać, także o ważnych dla naszej miejscowości sprawach. A później oczywiście dobrze się razem bawić – mówił Gabriel Żurowski, sołtys Dąbrowy Górnej i jednocześnie radny gminny.
Najbardziej nietypową oprawę przygotowała Raszowa. Tutaj królował Dziki Zachód. Były kowbojskie stroje, odpowiednia muzyka, a jedną z największych atrakcji okazał się mechaniczny byk. Chętnych do sprawdzenia, kto najdłużej utrzyma się w siodle, nie brakowało.
W Miłosnej mieszkańcy spotkali się tradycyjnie w świetlicy, a wieczornej zabawie towarzyszyła muzyka na żywo.
W imieniu przebywającego na urlopie wójta Norberta Grabowskiego w części sobotnich spotkań uczestniczył przewodniczący rady gminy Andrzej Olek.
– Największą wartością tych spotkań są ludzie. Dziękuję wszystkim, którzy poświęcili swój czas na ich przygotowanie, i mieszkańcom, którzy tak licznie przyszli, żeby być razem. W imieniu wójta Norberta Grabowskiego życzę wszystkim przede wszystkim zdrowia, dobrych plonów i kolejnych takich okazji do wspólnego świętowania – mówił Andrzej Olek.
Dopisała również pogoda, dlatego na festynach pojawiały się całe rodziny, a wspólna zabawa trwała do późnych godzin. I choć w każdej miejscowości wyglądała nieco inaczej, wszędzie chodziło właściwie o to samo: podziękować za to, co przyniósł kończący się sezon, spotkać się z sąsiadami i pobyć razem.
Więcej zdjęć można zobaczyć na facebookowym profilu gminy Lubin.


