Już po raz 44. w swojej historii, w Michałowie w gminie Chocianów zapłonęła Watra, czyli tradycyjny płomień symbolizujący wielopokoleniowe spotkania Łemków. Zanim dokonano tego najważniejszego ceremoniału, przedstawiciele społeczności łemkowskiej i zaproszeni goście oddali hołd ofiarom akcji „Wisła”.
44. Watra na Obczyźnie zaczęła się w piątek, jednak intensywne i ciągłe opady deszczu pokrzyżowały organizatorom plany. Zrezygnowano z części oficjalnych uroczystości a wszystkie występy lokalnych zespołów ludowych i folklorystycznych przeniesiono do stodoły. Wszystkie obrzędy przeniesiono na sobotę. Polana pod Michałowem znów tętniła życiem. Uroczystość rozpoczęła się pieśniami łemkowskiego zespołu „Łastiwoczka” z Przemkowa. Następnie delegacje samorządowców i przedstawiciele rodzin łemkowskich złożyli wieńce pod obeliskiem symbolizującym Akcję Wisła z 1947r.
– Co roku wspieramy finansowo organizację Watry, uczestniczymy w niej i składamy wieńce. Mając w świadomości bardzo bolesną i trudną historię musimy patrzeć w przyszłość i mieć na uwadze kwestie rozwoju dobrych relacji pomiędzy mniejszościami, dając każdemu szansę kultywowania własnej tradycji – mówi Tadeusz Kielan, wójt gminy Lubin.
Kulminacyjnym momentem obchodów łemkowskiego święta było oczywiście rozpalenie ognia. Dokonali tego najstarsi mieszkańcy Michałowa w towarzystwie Andrzeja Kopczy – prezesa zarządu głównego Stowarzyszenia Łemków.
Łemkowska Watra na Obczyźnie to wyjątkowe i niezwykłe wydarzenie dla tej niewielkiej społeczności zamieszkującej region zagłębia miedziowego. Od 44 lat, w Michałowie w gminie Chocianów, spotykają się potomkowie wysiedleńców z akcji Wisła z 1947r. Te wielopokoleniowe spotkania przy jednym ognisku są wyjątkowe i dla niektórych osób – bardzo emocjonalne.



– Co roku wspieramy finansowo organizację Watry, uczestniczymy w niej i składamy wieńce. Mając w świadomości bardzo bolesną i trudną historię musimy patrzeć w przyszłość i mieć na uwadze kwestie rozwoju dobrych relacji pomiędzy mniejszościami, dając każdemu szansę kultywowania własnej tradycji – mówi Tadeusz Kielan, wójt gminy Lubin.