Wystawa „Powojenni osadnicy”Wzorzyste tkaniny, obrusy pełne wspomnień, haftowane zasłony – z takich materiałów powstały portrety, które mówią więcej niż słowa. Wystawa „Powojenni osadnicy”, prezentowana podczas II Dnia Osadnika w Gminie Lubin, to artystyczna podróż w przeszłość Dolnego Śląska. Jedną z jej bohaterek jest Antonina Buchta – mieszkanka naszej gminy, której historia wpisuje się w losy tysięcy przesiedleńców.

Portrety stworzyła dr Monika Polak – artystka malarka, której celem było uchwycenie ostatnich przedstawicieli pokolenia, które po II wojnie światowej przybyło na Dolny Śląsk. Nie tylko twarze, ale też historie – osadzone w kontekście przesiedleń, reemigracji, trudnych decyzji i nadziei. Malowane na Wystawa „Powojenni osadnicy”tkaninach, które pamiętają inne czasy, te obrazy są jak wizualne archiwum – przywołują domy z haftowanymi zasłonami, wiejskie izby pełne wzorów, kwiatów i ludowej pamięci.

Każdy z obrazów opatrzony jest notacją – krótką historią sportretowanej osoby. To osobisty komentarz do przeszłości, która zanika. Jak mówi sama artystka, słowo „ostatni” w tytule projektu Ostatnie Naszych Portrety to apel – by zdążyć wysłuchać, zanim zniknie to pokolenie. „Naszych” – bo to właśnie ci ludzie budowali wspólnotę, która dziś nazywa się Dolnym Śląskiem.

Podczas Dnia Osadnika dr Monika Polak podzieliła się refleksją:

– Portrety te powstały na tkaninach, które – podobnie jak przesiedleńcy – przybyły z różnych miejsc, noszą ślady czasu i historii. Gdy patrzę na twarze tych ludzi, mam poczucie, że opowiadam coś, co musi zostać Wystawa „Powojenni osadnicy”zapamiętane. Ten projekt to nie tylko malarstwo – to rozmowa z pamięcią – powiedziała artystka.

Wystawa nieprzypadkowo znalazła się w programie Dnia Osadnika. To wydarzenie, które celebruje pamięć, wdzięczność i tożsamość. Wpisuje się w szerszy kontekst obchodów, których celem jest nie tylko wspomnienie historii, ale i inspirowanie do jej odkrywania – jak choćby poprzez konkurs genealogiczny czy publikację rodzinnego albumu.

Obrazy Moniki Polak są ciche, ale pełne głosu. Przypominają, że w historii Dolnego Śląska każda twarz ma znaczenie – każda jest częścią większej opowieści. Można je nadal zobaczyć w siedzibie OKGL. Więcej zdjęć natomiast na facebookowym profilu gminy Lubin.