Powstawały przez wiele tygodni, a przygotowania do niektórych rozpoczęły się jeszcze przed dojrzeniem zbóż. Każdy kłos trzeba było zebrać, wysuszyć, posegregować i przymocować do konstrukcji. Podczas konkursu i prezentacji wieńców dożynkowych w Niemstowie zobaczyliśmy pięć niezwykłych prac. Każda miała własną historię, ale wszystkie mówiły o tym samym: szacunku do ziemi, chleba i ciężkiej pracy rolników.
Wieniec dożynkowy nie jest zwykłą dekoracją. To jeden z najważniejszych symboli święta plonów. Dawniej wykonywano go z ostatnich kłosów zebranych z pola. Miał wyrażać wdzięczność za zakończone żniwa, a jednocześnie nieść nadzieję, że kolejny rok także przyniesie urodzaj.
Najczęściej przybierał kształt koła lub korony. Koło oznaczało powtarzający się rytm natury: siew, wzrastanie, dojrzewanie i zbiór. Korona była ukoronowaniem wielu miesięcy pracy. Umieszczony na szczycie krzyż przypominał o chrześcijańskim charakterze dożynek i dziękczynieniu za zebrane plony.
Choć dzisiaj konstrukcje są coraz bardziej rozbudowane, ich główne znaczenie pozostaje niezmienne. Wieniec nadal powstaje z tego, co wyrosło na polu, łące, w ogrodzie i sadzie. Nadal wymaga też ogromnej cierpliwości.
Zboże trzeba zebrać znacznie wcześniej
Tworzenie wieńca zaczyna się na długo przed dożynkami. Trzeba wybrać odpowiednie zboże i zebrać je w chwili, gdy kłosy są już dobrze wykształcone, ale jeszcze na tyle elastyczne, żeby nie kruszyły się podczas pracy.
Niektóre z tegorocznych twórczyń zaczęły zbierać rośliny około trzech miesięcy przed konkursem. Najpierw ścinały zielone zboże, później to coraz bardziej dojrzałe i złote. Dzięki temu mogły uzyskać różne odcienie oraz stworzyć wyraźne wzory.
Później kłosy trzeba było wysuszyć, oczyścić i podzielić według gatunków, długości oraz kolorów. Dopiero wtedy można było zacząć układać je na przygotowanym wcześniej stelażu.
W wieńcach zaprezentowanych w Niemstowie znalazły się m.in. pszenica, żyto, jęczmień, owies, pszenżyto i len. Wykorzystano również jarzębinę, wrotycz, krwawnik, nawłoć, suszone kwiaty, zielone liście, owoce oraz ziarna.
Niektóre elementy układano w pęczki, inne zaplatano. Przy najbardziej precyzyjnych zdobieniach każde źdźbło lub ziarno trzeba było osobno nawlec na cienki drut.
Skromny, bo taki miał być
Twórczynie wieńca przygotowanego przez Niemstów chciała aby znalazły się w nim wszystkie najważniejsze dożynkowe elementy. Wykorzystano pszenicę, jęczmień, żyto i owies. Kompozycję uzupełniły suszone kwiaty. Nad wieńcem pracowano przez około półtora miesiąca, czasami wspólnie, czasami pojedynczo, zależnie od tego, ile było wolnego czasu.
Autorki przyznały, że w tym roku znalezienie odpowiedniego zboża nie było łatwe. Pogoda nie sprzyjała, a część roślin została zniszczona przez wilgoć. To dodatkowo pokazuje, że gotowy wieniec jest nie tylko efektem zręczności, ale też umiejętności wykorzystania tego, co w danym roku dała ziemia.
Korona, na którą czekano od lat
Twórczynie wieńca z Krzeczyna Wielkiego od kilku lat marzyły o wykonaniu korony. Wcześniej powstawały już inne kompozycje, ale tego kształtu nie udało się jeszcze zrealizować. W tym roku postanowiły, że nadszedł właściwy moment.
Pracę rozpoczęły około trzech miesięcy przed dożynkami. Najpierw zbierały zielone rośliny, później dojrzałe zboża. W wieńcu znalazły się owies, pszenica, pszenżyto, żyto i len. Dekorację uzupełniły wrotycz, krwawnik, nawłoć oraz jarzębina.
Nad koroną pracowały cztery osoby, ale lista mieszkańców, którzy pomogli w jej powstaniu, była znacznie dłuższa. Sołtys przygotował szkielet konstrukcji. Miejscowi gospodarze udostępnili zboże, a kolejne osoby wspierały twórczynie podczas zbierania roślin, wyplatania i wykańczania kompozycji.
Zbożowe „ślimaczki” z Krzeczyna Małego
Wyjątkowej precyzji wymagał wieniec Krzeczyna Małego. Jego charakterystycznymi elementami były niewielkie spirale przypominające ślimaczki. Aby je wykonać, zboże trzeba było nawlekać na cienki drucik, a następnie formować w odpowiedni kształt. To praca żmudna, wymagająca spokojnej ręki i ogromnej cierpliwości.
Główna część wieńca powstała w ciągu około tygodnia. Autorka pracowała niemal bez przerwy, a przerwy, jak żartowano podczas prezentacji, były właściwie tylko na sen.
W kompozycji znalazły się złociste kłosy, suszone kwiaty i jarzębina. Całość zwieńczył krzyż. Wieniec miał przypominać o ukoronowaniu pracy rolników, wdzięczności za zebrane plony oraz o tym, że chleb nie powstaje bez wysiłku człowieka i darów ziemi.
Korona ze wspólnej radości
Wieniec Raszowej był owocem pracy całej grupy. Jego autorki podkreślały, że nie szukały nowoczesnych ani sztucznych technik. Spotkały się z potrzeby serca i z przyjemnością pracowały tradycyjnymi metodami.
Stworzyły koronę udekorowaną zbożem, zielonymi listkami, jarzębiną i polnymi roślinami. Na jej szczycie umieściły krzyż. Korona symbolizowała godność i ukoronowanie ciężkiej pracy rolnika. Krzyż był wyrazem wdzięczności za zebrane plony oraz prośbą o pomyślność dla całej lokalnej społeczności w kolejnym roku.
Autorki mówiły również o wspólnej radości, rozmowach i spotkaniach towarzyszących powstawaniu wieńca. Bo choć liczy się końcowy efekt, równie ważna jest droga, która do niego prowadzi.
Cztery zboża i bochen chleba
Wieniec Klubu Kobiet Niezależnych „Babeczki z Osieka” był rozbudowaną opowieścią o całym rolniczym roku.
Cztery ramiona kompozycji wykonano z czterech gatunków zbóż. Pszenica symbolizowała dostatek i życzenie, aby w żadnym domu nie zabrakło jedzenia. Żyto przypominało o codziennym chlebie. Kolejne części powstały z jęczmienia i owsa.
Na szczycie umieszczono krzyż, będący symbolem wiary i wdzięczności za plony. Ważnym elementem był również bochen chleba wypieczony z mąki pochodzącej z tegorocznych zbiorów. Kompozycję zdobiły jarzębina, kwiaty oraz owoce.
Autorki podkreślały, że każdy fragment wieńca ma swoje znaczenie. Kłosy przypominają o miesiącach ciężkiej pracy, chleb jest jej najważniejszym owocem, a jarzębina symbolizuje nadzieję i obfitość.
– Ktoś udostępnił zboże, ktoś przygotował konstrukcję, ktoś zbierał i suszył rośliny. Takie wieńce powstają podczas wspólnych spotkań, rozmów i pracy. Są więc symbolem nie tylko plonów, ale także więzi między mieszkańcami. Dzięki tym osobom tradycja nie trafia do muzeum, lecz nadal jest częścią naszego życia – mówi wójt gminy Lubin Norbert Grabowski.
Wszystkie wieńce zostały nagrodzone
Pięć prac oceniało jury w składzie:
- Małgorzata Ryś – pedagog i rękodzielniczka,
- Józef Kostanowicz – sołtys Niemstowa,
- Magdalena Dubińska – dyrektor Ośrodka Kultury Gminy Lubin.
Wygrały wszystkie zgłoszone wieńce. Każda grupa dodatkowo opowiadała jak one powstawały, często śpiewała a gospodarze przygotowali także okolicznościową inscenizację. Wszyscy twórcy zostali uhonorowani miejscem, dyplomem i nagrodą finansową. Było to docenienie nie tylko efektu końcowego, ale również czasu, materiałów i pracy włożonej w pielęgnowanie dożynkowych zwyczajów. Oto wyniki:
I miejsce – sołectwo Niemstów
II miejsce – sołectwo Krzeczyn Wielki, sołectwo Krzeczyn Mały
III miejsce – sołectwo Raszowa, KKN „Babeczki z Osieka”
Dyplomy i nagrody wręczyli wójt Norbert Grabowski, przewodniczący Rady Gminy Lubin Andrzej Olek, sołtys Niemstowa Józef Kostanowicz, Małgorzata Ryś, prezes Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej Gminy Lubin Ewelina Ligęza oraz Magdalena Dubińska dyrektor Ośrodka Kultury Gminy Lubin, który był organizatorem tego konkursu.
Niemstów kandydatem gminy Lubin
Zwycięski wieniec sołectwa Niemstów został zgłoszony do powiatu lubińskiego jako kandydat gminy Lubin do reprezentowania powiatu podczas dożynek wojewódzkich.
Jeżeli swoje wieńce zgłoszą także gminy Rudna i Ścinawa, powiat wybierze reprezentanta spośród trzech kandydatur. Wybrany wieniec będzie reprezentował cały powiat lubiński podczas święta plonów na szczeblu wojewódzkim.
– Pierwsze miejsce to wielka radość, ale również szansa na pokazanie pracy naszych mieszkańców szerzej. Trzymamy kciuki za Niemstów. Niezależnie od dalszego rozstrzygnięcia już teraz możemy być dumni, że wieniec będzie kandydatem gminy Lubin do reprezentowania całego powiatu – dodaje wójt.
Wiedza przekazywana przy wspólnym stole
Tworzenia wieńców nie można nauczyć się wyłącznie z instrukcji. Wiedza przechodzi z osoby na osobę podczas wspólnej pracy. Jedna z twórczyń pokazuje, jak zebrać zboże, druga jak je wysuszyć, kolejna jak przymocować kłos, ułożyć wzór z ziaren albo wykonać ozdobę na druciku.
Właśnie dlatego dożynkowe korony są tak ważne. Łączą przeszłość z teraźniejszością. Powstają z tegorocznych plonów, wykorzystują umiejętności przekazane przez starsze pokolenia i stają się lekcją tradycji dla najmłodszych.
Więcej zdjęć można zobaczyć na facebookowym profilu gminy Lubin.


