W piątek, 21 sierpnia pożegnamy Annę Skorupę-Hawrysz, sekretarz gminy Lubin, a przede wszystkim naszą Koleżankę. Przez ponad trzy dekady jej zawodowe życie związane było z administracją samorządową. Dla nas pozostanie Anią. Niezwykle kompetentną, spokojną i życzliwą. Taką, która wiedziała, gdzie szukać rozwiązania i nigdy nie odmawiała pomocy.
Uroczystości pogrzebowe rozpoczną się w piątek, 21 sierpnia, o godz. 13.00 mszą świętą w Kaplicy „Cmentarz Zacisze” w Oborze. Tego dnia Urząd Gminy Lubin będzie czynny do godz. 12.30.
Trudno zamknąć ponad trzy dekady zawodowego życia w datach i nazwach stanowisk. Jeszcze trudniej opowiedzieć nimi o człowieku.
Anna pracę w samorządzie rozpoczęła w 1990 roku w Urzędzie Miasta Lubin. Z Urzędem Gminy Lubin związała się 1 lutego 2005 roku. Przyszła jako kierownik referatu spraw obywatelskich i obrony cywilnej. W kolejnych latach była zastępcą kierownika tego referatu, a następnie kierowała referatem organizacyjnym i spraw obywatelskich. W styczniu 2025 roku została sekretarzem gminy Lubin. Od lutego do września 2025 roku łączyła tę funkcję z obowiązkami zastępcy wójta.
Za tymi nazwami stanowisk kryje się jednak znacznie więcej.
– Poznałem Anię dwanaście lat temu, kiedy zostałem radnym. Zapamiętałem ją jako serdeczną, uśmiechniętą i zawsze chętną do pomocy. Po prostu dobrego człowieka. Później przez lata widziałem także jej ogromną wiedzę, odpowiedzialność i oddanie gminie. Kiedy zostałem wójtem zaoferowała nieograniczoną pomoc. Mimo ciężkiej choroby, z którą się zmagała przez wiele miesięcy, do końca czuła się odpowiedzialna za ludzi i urząd. Jeszcze w lipcu była w urzędzie w pracy– wspomina wójt Norbert Grabowski.
Współpracownicy mówią o niej podobnie, dodając że była także wymagająca. Potrafiła odesłać dokument do poprawy kilka razy. Nie dlatego, żeby komukolwiek utrudnić pracę. Chciała, żeby był zrobiony bardzo dobrze. A kiedy widziała, że ktoś nie potrafi znaleźć rozwiązania, siadała obok i pomagała.
– Nie znałam drugiej osoby z tak ogromną wiedzą o urzędzie. Łączyła przepisy, wiedziała, gdzie zajrzeć, co sprawdzić. Wszystkiego nas nauczyła – wspomina jedna z urzędniczek.
Inna dodaje:
– Była dobrym, wymagającym szefem. Lubiła kiedy mówiłam do niej „Kiero”. Potrafiłyśmy się spierać, ale z sympatią i szacunkiem. I chyba nigdy nie widziałam jej naprawdę zdenerwowanej. Zawsze była opanowana.
Wiele czasu spędzała poza swoim gabinetem, w pokojach z ludźmi, z którymi pracowała. Rozmawiała o pracy, ale też zwyczajnie o życiu. Nawet kiedy szła na urlop, zostawiała współpracownikom możliwość kontaktu. Żartowała wtedy, że przecież „idzie na urlop, a nie na OIOM”.
Szczególnie trudny dla Urzędu Gminy Lubin był ubiegły rok. Kiedy ciężko zachorował ówczesny wójt Tadeusz Kielan, Anna Skorupa-Hawrysz podjęła się obowiązków zastępcy wójta, jednocześnie pozostając sekretarzem gminy.
Na jej barkach znalazła się odpowiedzialność za codzienne funkcjonowanie urzędu. Po śmierci wójta przyszły kolejne trudne tygodnie i miesiące. Urząd musiał pracować, mieszkańcy musieli być obsługiwani, decyzje podejmowane, a sprawy prowadzone dalej. Zmagała się wtedy z własnymi problemami zdrowotnymi, ale tak właśnie rozumiała odpowiedzialność.
Przez ponad 20 lat zawodowo służyła gminie Lubin. Pod koniec życia została jej mieszkanką, spełniając swoje marzenie o własnym domu. O miejscu wśród zieleni, blisko przyrody.
– Była wtedy naprawdę szczęśliwa. Była u siebie, w miejscu, które sobie wymarzyła – wspomina jedna z koleżanek.
To właśnie taką ją zapamiętamy. Mądrą, spokojną, uśmiechniętą. Bo nawet kiedy działo się coś złego i wszyscy biegali zdenerwowani, ona kilka razy w sytuacji kryzysowej powiedziała: „Spokojnie, przecież nikt z tego powodu nie umarł, rozwiążemy to, damy radę”.
A teraz umarłaś ……… Bardzo się staramy i chyba dajemy radę…… Ale będzie nam Ciebie bardzo brakowało……


