Festiwal kapusty i pierogaPonad tysiąc pierogów przygotowanych do degustacji, 11 ekip walczących w kulinarnym konkursie, dziesiątki smaków i tłumy gości. Tak wyglądał 17. Festiwal Kapusty i Pieroga w Księginicach. W tym roku wydarzenie wróciło tam, gdzie przed laty wszystko się zaczęło, do parku przy pałacu. Było swojsko, rodzinnie i naprawdę smacznie. A jury po długiej degustacji zdecydowało: Grand Prix powędrowało do KGW Pieszkowski Flow.

Park przy pałacu w Księginicach na kilka godzin zmienił się w wielką plenerową restaurację, jarmark i salę koncertową w jednym. Nowa, a właściwie historyczna, lokalizacja okazała się jednym z bohaterów tegorocznego festiwalu.

To właśnie tutaj odbywały się pierwsze edycje wydarzenia, które przez 17 lat wyrosło na jedną z najbardziej rozpoznawalnych imprez kulinarnych w gminie Lubin.

– Wracamy do korzeni, do miejsca, w którym wszystko się zaczęło, do przepięknego parku przy pałacu. Na degustację przygotowaliśmy ponad tysiąc pierogów, a w konkursie wystartowało 11 ekip. Były tradycyjne receptury, ale także zupełnie nowe pomysły i smaki – mówi Magdalena Dubińska, dyrektor Ośrodka Kultury Gminy Lubin.

Festiwal kapusty i pierogaTeren udostępniło i przygotowało Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Gminy Lubin. Jeśli ktoś przyjechał do Księginic głodny, miał poważny problem. Nie z brakiem jedzenia, lecz z wyborem.

Były pierogi ruskie, z kapustą i grzybami, mięsem, szpinakiem czy śliwkami. Pojawiły się także znacznie mniej oczywiste nadzienia, m.in. z gyrosem, kaszą i wątróbką. Na słono i słodko, tradycyjnie i nowocześnie. Gotowane według rodzinnych receptur i według pomysłów powstałych specjalnie na festiwal.

– Mamy pierogi ze śliwką i z gyrosem. Są ruskie, tradycyjne, z kapustą i grzybami, szpinakiem, kaszą czy wątróbką. Do wyboru, do koloru – wyliczała Mirosława z Klubu pod Garami w Księginicach.

Sądząc po kolejkach i tempie, w jakim znikały kolejne porcje, wybór najwyraźniej był trafiony.

– Bardzo dobre, przepyszne, domowe, cieplutkie, a przede wszystkim robione ręcznie – oceniały uczestniczki festiwalu.

Jedzenie, które łączy

Festiwal od początku wyrósł z lokalnej tradycji i aktywności mieszkańców. I choć z roku na rok pojawiają się nowe atrakcje, jego sercem nadal pozostają stoły przygotowywane przez koła gospodyń, stowarzyszenia i lokalne grupy.

– To bardzo przyjemne święto. Widać, ile pracy i serca uczestnicy wkładają w przygotowanie swoich stoisk i potraw. Możemy próbować nowych smaków, ale przede wszystkim spotkać się przy wspólnym stole. I chyba właśnie dlatego ten festiwal od tylu lat ma swój wyjątkowy charakter – mówi Norbert Grabowski, wójt gminy Lubin.

Emocji przy stołach było szczególnie dużo, bo tradycyjnie festiwalowi towarzyszył konkurs kulinarny. Oceniano pierogi oraz dania, w których główną rolę odgrywała kapusta. Jury tworzyły Renata Semaniuk, finalistka dziesiątej edycji programu „MasterChef”, oraz Monika Dolińska, właścicielka cukierni „Torty i inne czorty”. Łatwego zadania nie miały, bo oprócz smaku liczyły się także pomysłowość, wygląd i sposób podania potraw.

Festiwal kapusty i pierogaNajważniejsza nagroda czyli Grand Prix trafiła do KGW Pieszkowski Flow. W kategorii „Pieróg” zwyciężyło Stowarzyszenie Razem dla Chróstnika. Drugie miejsce zajęło Sołectwo Kłopotów, a trzecie KGW Żony Księginic. Wyróżnienia otrzymały KGW Siedleckie Inspiracje oraz KKN Babeczki.

W kategorii „Danie z kapusty” pierwsze miejsce zdobyły KGW Składowianki, drugie KGW Gorzelinianki, a trzecie KGW Dąbrowianki. Jury przyznało również dwa wyróżnienia – dla Klubu Pod Garami oraz Zespołu Lejdis ze Składowic.

Konkurs po raz kolejny pokazał, że lokalna kuchnia nie musi oznaczać odtwarzania tych samych receptur. Tradycyjne składniki były punktem wyjścia do kulinarnych eksperymentów, a obok dobrze znanych smaków pojawiały się zupełnie nowe połączenia.

Nie tylko przy stole

Festiwalowa przestrzeń sięgała jednak znacznie dalej niż stoiska z jedzeniem. Był jarmark z lokalnymi produktami i rękodziełem, warsztaty, wspólne lepienie pierogów, strefa gastronomiczna, animacje oraz dmuchańce dla najmłodszych.

Własną strefę przygotował również KGHM. Jedną z atrakcji był specjalny tunel, w którym dzieci mogły założyć górniczy kask i choć przez chwilę przekonać się, jak wygląda świat pod ziemią.

Przez całe popołudnie żyła także festiwalowa scena. Publiczności zaprezentowały się Koniczynki oraz Młodzieżowa Orkiestra Dęta Gminy Lubin. Gwiazdą popołudnia była Halina Mlynkova, która zgromadziła przed sceną liczną publiczność. Muzyczny finał należał natomiast do zespołu Midnight Blues i bluesowo-rockowych brzmień.

Więcej zdjęć można zobaczyć na facebookowym profilu gminy Lubin.